Posty

Rozdział VI

Elisa właśnie sprawdzała zadanie z matematyki, które rozwiązała Eva, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Kobieta leniwie odeszła od biurka i zeszła po schodach by zobaczyć kto przyszedł. Okazało się, że to wolontariusze z miejscowego schroniska, zbierający pieniądze na zabieg jednego z podopiecznych. Elisa wrzuciła do puszki kilka monet, przypominając sobie czasy, kiedy sama pomagała opiekować się zwierzętami, pozostawionymi w takim miejscu.
Psy i koty, które trafiały do schroniska, najczęściej były brudne i wygłodzone. Często pod warstwą zaniedbanej sierści, nadającej się tylko do strzyżenia, zwierzak posiadał ropiejące rany i skaleczenia.
Elisa nigdy nie zapomni widoku małego szczeniaczka oblepionego ropą, którego przywieziono do ośrodka. Z relacji świadków wynikało, że jego właściciel postanowił podpalić psa, bo ten pogryzł jakieś dokumenty. Na szczęście partnerka mężczyzny w porę zainterweniowała i uratowała szczeniaczka z rąk oprawcy. Następnie trafił on pod opiekę wolontariuszy, a po l…

Rozdział V

Po podpisaniu umowy najmu lokalu z Victorem Bowenem, Elisa od razu zabrała się za adaptację pomieszczenia na potrzeby szkoły. Zamówiła ekipę budowlaną, która miała postawić ściankę działową oraz pomalować ściany na pomarańczowy kolor.  Sama w tym czasie zajęła się zakupem potrzebnych materiałów edukacyjnych oraz sprzętu i mebli. Wybrała już odpowiednie ławki, biurka oraz krzesła z wygodnym oparciem. W księgarni złożyła zamówienie na podręczniki oraz  przybory biurowe. Musiała jeszcze tylko zadbać o odpowiednie oświetlenie sal i wyposażenie aneksu kuchennego w nowe kubki, łyżeczki i ekspres do kawy. W tym samym czasie Susan prowadziła akcję promocyjną. Zleciła rozdanie ulotek oraz wywieszenie plakatów informacyjnych, a sama udała się do pobliskich uczelni, aby przedstawić studentom nową ofertę szkoły językowej. Edgar natomiast był odpowiedzialny za rekrutację nowych nauczycieli i native speakerów. Wspólnicy planowali otwarcie filii już w przyszłym miesiącu, tuż po zakończeniu roku szko…

Rozdział IV

W ciągu kilku sekund motor rozpędził się do prędkości stu kilometrów na godzinę i nie zwalniał. Motocyklista mocniej zacisnął dłonie na kierownicy i kiedy zbliżył się do zakrętu lekko pochylił tułów na prawą stronę. Gdy zobaczył w lusterku zbliżający się pojazd, adrenalina zadziałała i dodał więcej gazu. Musiał być pierwszy. Musiał wygrać. On nigdy nie dojeżdżał na metę jako drugi. Zdawał sobie sprawę, że pojazd przeciwnika ma mocniejszy silnik ale on wiedział, że to nie wszystko. Nie gwarantowało to wygranej. Liczą się przede wszystkim umiejętności i silna psychika o czym przekonał się niejednokrotnie. Wielu zawodników, zwłaszcza nowicjuszy nie wykorzystywało pełnego potencjału maszyny właśnie ze strachu przed upadkiem. A czasem ci, którzy przecenili swoje możliwości, jeszcze tego samego dnia trafiali do szpitala. W najlepszym wypadku z otwartym złamaniem czy wstrząśnieniem mózgu. Zdarzały się jednak groźniejsze wypadki. Ostatniego lata w wyniku kolizji zginął dwudziestosześcioletni …

Rozdział III

Spotkanie miało odbyć się w jednej z restauracji przy ulicy Jackson Street, zaledwie pięć minut drogi samochodem od domu Elisy. Do umówionej godziny zostało jeszcze trochę czasu, przez co kobieta nie musiała się spieszyć. Zwłaszcza, że w tej okolicy ruch był niewielki. Była końcówka maja i temperatura na zewnątrz systematycznie rosła. Elisa mijała osiedle domków jednorodzinnych i obserwowała jak dzieci bawią się koło domu, jeżdżą na rowerach i grają w koszykówkę. Ich rodzice w tym czasie robili pierwsze porządki na swoich podwórkach, sadzili kwiaty i kosili trawniki. Na placu zabaw matki biegały za swoimi pociechami, pilnując aby te nie zrobiły sobie krzywdy na huśtawce czy karuzeli. Boys Town było dość sennym miasteczkiem i życie tu płynęło powoli, swoim własnym tempem.
Elisa wjechała na plac przed restauracją i zaparkowała samochód. Wyjęła ze schowka lusterko w którym się przejrzała, po czym poprawiła kilka niesfornych kosmyków włosów, opadających jej na twarz. Wysiadając sięgnęła p…

Rozdział II

Eva leżała na łóżku w gabinecie lekarskim i przyglądała się jak lekarka wykonuje jej badanie USG. Po otrzymaniu tabletek przeciwbólowych i rozkurczowych oraz kroplówki powoli odzyskiwała siły, jednak cztery godziny spędzone w szpitalu sprawiły, że była zmęczona i głodna. Swoim zwyczajem nie skarżyła się jednak i cierpliwie znosiła kolejne badania i konsultacje lekarskie.
Dziewczynka spojrzała na matkę, stojącą tuż obok monitora, w który ze skupieniem wpatrywała się pani doktor. Kobieta była zdenerwowana i z niecierpliwością czekała na diagnozę. Odkąd przyjechała do szpitala, żaden lekarz nie powiedział jej co dokładnie dolega jej córce. Każdy zbywał ją, mówiąc, że musi poczekać na wyniki wszystkich badań. USG jamy brzusznej miało być ostatnie.
- Tutaj wszystko wygląda w porządku. Żadnych nieprawidłowości. Możesz się ubrać i zejść z łóżka - zwróciła się do Evy lekarka - a później usiądź w korytarzu i poczekaj na mamę. Panią natomiast zapraszam za mną.
Elisa przeszła wraz z pediatrą do …

Rozdział I

-Eva musimy wychodzić,  schodź na dół- krzyknęła Elisa do córki zbiegając po schodach. W pośpiechu złapała płaszcz i sprawdziła czy ma w torebce klucze od auta. Wypiła ostatni łyk zimnej kawy stojącej na komodzie przy drzwiach, po czym znów zawołała córkę aby się pośpieszyła. Za godzinę miała spotkanie z agentem nieruchomości w sprawie wynajmu nowego lokalu, a musiała jeszcze podrzucić małą do szkoły.
Nie zdążę- przebiegło jej przez myśl- o tej porze na mieście są straszne korki, a my nawet jeszcze nie wyjechałyśmy. Po drodze miałam wstąpić do księgarni odebrać prenumeraty ale na szczęście to mogę zrobić popołudniu. Muszę też pamiętać, żeby wysłać maile do szkół partnerskich, z propozycją wymiany studentów. Co prawda obiecałam sobie, że nie będę więcej wyręczać Susan z jej obowiązków- upomniała samą siebie- ale ten ostatni raz zrobię jeszcze wyjątek. Po powrocie z urlopu będzie musiała mi się mocno tłumaczyć z tego nagłego wyjazdu. Mama w szpitalu, akurat. Już ja wiem jak wygląda ta je…

Prolog

Nigdy nie zapomni ich pierwszego spotkania. Padało, niebo zasłaniały kłęby ciemnych chmur, popychanych przez porywisty wiatr i mimo, że południe minęło zaledwie dwie godziny wcześniej, na zewnątrz zdawało się ściemniać. Przeciskając się przez tłum przechodniów wszedł do kawiarni, szukając w niej schronienia przed niesprzyjającą aurą na zewnątrz.
 Jak tylko otworzył drzwi, jego zmysły zostały zaatakowane unoszącym się w powietrzu zapachem kawy i szarlotki, a do jego uszu dobiegły przyjemne dźwięki muzyki jazzowej wydobywające się ze starej szafy grającej, ustawionej w rogu sali. Dwie młode kelnerki lawirowały między stolikami, zbierając zamówienia, dolewając gorącej kawy do pustych kubków i sprzątając talerze po skończonym deserze. Niejedna dziewczyna mogłaby pozazdrościć im urody, o czym świadczył chociażby rozmarzony wyraz twarzy dwóch nastolatków, nieodrywających wzroku od kobiet. Te jednak zachowywały się tak jakby zupełnie nie były świadome wrażenia jakie wywierają na mężczyznach…