Posty

Zbieg okoliczności

Impreza trwała już cztery godziny, kiedy Victor Bowen podjechał pod dom Oliviera swoim żółtym lamborghini galardo. Mężczyzna wahał się, czy pojawić się na parapetówce, bo był zmęczony po ciężkim dniu w pracy. Ostatecznie uległ jednak namową kolegów z klubu i postanowił przyjechać chociaż na dwie godziny. Mężczyzna zaparkował samochód na podjeździe i wysiadł, zabierając torbę, położoną na fotelu pasażera. Znajdowało się w niej whiskey i komplet kryształowych szklanek, które miał zamiar wręczyć w prezencie gospodarzowi. - Myślisz, że poderwiesz jakąś panienkę? - odezwał się do Victora John, wskazując na lamborghini. Mężczyzna stał przed drzwiami wejściowymi, oparty o ścianę i palił papierosa. Przez głośną muzykę, dobiegającą z wnętrza domu, jego głos był prawie niesłyszalny i Victor miał problem ze zrozumieniem kolegi. Widząc zdezorientowaną minę mężczyzny, John wykrzyknął: - Mówię, że i tak nie znajdziesz tutaj żadnej dziewczyny z którą mógłbyś się hmm... zaprzyjaźnić? W środku jest z…

Postanowienie

Burza miała gwałtowny przebieg, ulice i niektóre domy były zalane,a na drodze leżały powalone drzewa.W Nebrasce taka pogoda nie była rzadkością, choć aż tak porywisty wiatr można było ostatnio zaobserwować w Boys Town jakieś dwa lata temu.
Elisa martwiła się o córkę, którą Edgar powinien odwieźć do domu już dobrą godzinę temu. Kobieta nerwowo chodziła po salonie, wciąż zerkając przez okno na podjazd i co kilka minut, próbując dodzwonić się do Evy i Edgara. Ani dziewczynka, ani mężczyzna nie odbierali jednak telefonu, co tylko potęgowało jej zdenerwowanie.
Dopiero po godzinie dwudziestej z Elisą skontaktowała się żona Edgara, uspokajając ją i tłumacząc, że jej mąż wraz z Evą bezpiecznie dotarli do ich mieszkania w Omaha. Nie odbierali telefonu, ponieważ Edgar zostawił swój w biurze, a w komórce dziewczynki wyładowała się bateria. Mężczyzna nie chciał ryzykować wyjazdu do Boys Town podczas takiej burzy, dlatego też nie odwiózł ośmiolatki od razu do domu. Kobiety uzgodniły, że Eva zostan…

Ciemność

Elisa właśnie sprawdzała zadanie z matematyki, które rozwiązała Eva, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Kobieta leniwie odeszła od biurka i zeszła po schodach by zobaczyć kto przyszedł. Okazało się, że to wolontariusze z miejscowego schroniska, zbierający pieniądze na zabieg jednego z podopiecznych. Elisa wrzuciła do puszki kilka monet, przypominając sobie czasy, kiedy sama pomagała opiekować się zwierzętami, pozostawionymi w takim miejscu.
Psy i koty, które trafiały do schroniska, najczęściej były brudne i wygłodzone. Często pod warstwą zaniedbanej sierści, nadającej się tylko do strzyżenia, zwierzak posiadał ropiejące rany i skaleczenia.
Elisa nigdy nie zapomni widoku małego szczeniaczka oblepionego ropą, którego przywieziono do ośrodka. Z relacji świadków wynikało, że jego właściciel postanowił podpalić psa, bo ten pogryzł jakieś dokumenty. Na szczęście partnerka mężczyzny w porę zainterweniowała i uratowała szczeniaczka z rąk oprawcy. Następnie trafił on pod opiekę wolontariuszy, a po l…

Ucieczka

Po podpisaniu umowy najmu lokalu z Victorem Bowenem, Elisa od razu zabrała się za adaptację pomieszczenia na potrzeby szkoły. Zamówiła ekipę budowlaną, która miała postawić ściankę działową oraz pomalować ściany na pomarańczowy kolor.  Sama w tym czasie zajęła się zakupem potrzebnych materiałów edukacyjnych oraz sprzętu i mebli. Wybrała już odpowiednie ławki, biurka oraz krzesła z wygodnym oparciem. W księgarni złożyła zamówienie na podręczniki oraz  przybory biurowe. Musiała jeszcze tylko zadbać o odpowiednie oświetlenie sal i wyposażenie aneksu kuchennego w nowe kubki, łyżeczki i ekspres do kawy. W tym samym czasie Susan prowadziła akcję promocyjną. Zleciła rozdanie ulotek oraz wywieszenie plakatów informacyjnych, a sama udała się do pobliskich uczelni, aby przedstawić studentom nową ofertę szkoły językowej. Edgar natomiast był odpowiedzialny za rekrutację nowych nauczycieli i native speakerów. Wspólnicy planowali otwarcie filii już w przyszłym miesiącu, tuż po zakończeniu roku szko…

Szczęściarz?

W ciągu kilku sekund motor rozpędził się do prędkości stu kilometrów na godzinę i nie zwalniał. Motocyklista mocniej zacisnął dłonie na kierownicy i kiedy zbliżył się do zakrętu lekko pochylił tułów na prawą stronę. Gdy zobaczył w lusterku zbliżający się pojazd, adrenalina zadziałała i dodał więcej gazu. Musiał być pierwszy. Musiał wygrać. On nigdy nie dojeżdżał na metę jako drugi. Zdawał sobie sprawę, że pojazd przeciwnika ma mocniejszy silnik ale on wiedział, że to nie wszystko. Nie gwarantowało to wygranej. Liczą się przede wszystkim umiejętności i silna psychika o czym przekonał się niejednokrotnie. Wielu zawodników, zwłaszcza nowicjuszy nie wykorzystywało pełnego potencjału maszyny właśnie ze strachu przed upadkiem. A czasem ci, którzy przecenili swoje możliwości, jeszcze tego samego dnia trafiali do szpitala. W najlepszym wypadku z otwartym złamaniem czy wstrząśnieniem mózgu. Zdarzały się jednak groźniejsze wypadki. Ostatniego lata w wyniku kolizji zginął dwudziestosześcioletni …

Dziwny nieznajomy

Spotkanie miało odbyć się w jednej z restauracji przy ulicy Jackson Street, zaledwie pięć minut drogi samochodem od domu Elisy. Do umówionej godziny zostało jeszcze trochę czasu, przez co kobieta nie musiała się spieszyć. Zwłaszcza, że w tej okolicy ruch był niewielki. Była końcówka maja i temperatura na zewnątrz systematycznie rosła. Elisa mijała osiedle domków jednorodzinnych i obserwowała jak dzieci bawią się koło domu, jeżdżą na rowerach i grają w koszykówkę. Ich rodzice w tym czasie robili pierwsze porządki na swoich podwórkach, sadzili kwiaty i kosili trawniki. Na placu zabaw matki biegały za swoimi pociechami, pilnując aby te nie zrobiły sobie krzywdy na huśtawce czy karuzeli. Boys Town było dość sennym miasteczkiem i życie tu płynęło powoli, swoim własnym tempem.
Elisa wjechała na plac przed restauracją i zaparkowała samochód. Wyjęła ze schowka lusterko w którym się przejrzała, po czym poprawiła kilka niesfornych kosmyków włosów, opadających jej na twarz. Wysiadając sięgnęła p…

Cień przeszłości

Eva leżała na łóżku w gabinecie lekarskim i przyglądała się jak lekarka wykonuje jej badanie USG. Po otrzymaniu tabletek przeciwbólowych i rozkurczowych oraz kroplówki powoli odzyskiwała siły, jednak cztery godziny spędzone w szpitalu sprawiły, że była zmęczona i głodna. Swoim zwyczajem nie skarżyła się jednak i cierpliwie znosiła kolejne badania i konsultacje lekarskie.
Dziewczynka spojrzała na matkę, stojącą tuż obok monitora, w który ze skupieniem wpatrywała się pani doktor. Kobieta była zdenerwowana i z niecierpliwością czekała na diagnozę. Odkąd przyjechała do szpitala, żaden lekarz nie powiedział jej co dokładnie dolega jej córce. Każdy zbywał ją, mówiąc, że musi poczekać na wyniki wszystkich badań. USG jamy brzusznej miało być ostatnie.
- Tutaj wszystko wygląda w porządku. Żadnych nieprawidłowości. Możesz się ubrać i zejść z łóżka - zwróciła się do Evy lekarka - a później usiądź w korytarzu i poczekaj na mamę. Panią natomiast zapraszam za mną.
Elisa przeszła wraz z pediatrą do …